Najważniejsze jest rozdzielenie naturalnego spływu wynikającego z położenia działek od szkody powstałej po wykonaniu nasypu, skarpy, utwardzenia albo nowego odpływu. Dokumentację należy zacząć przed samodzielnym przekopywaniem terenu: wykonać zdjęcia i nagrania podczas opadu, zaznaczyć miejsca napływu, zmierzyć rzędne po obu stronach granicy oraz zapisać datę, czas i przybliżoną intensywność deszczu. Przydatne są wcześniejsze mapy, projekt zagospodarowania oraz fotografie pokazujące stan sprzed zmiany. Jedna kałuża nie wyjaśnia mechanizmu, ale powtarzalny strumień z konkretnego miejsca jest istotną obserwacją.
Obowiązujący art. 234 Prawa wodnego zabrania właścicielowi zmieniać kierunek lub natężenie odpływu wód opadowych i roztopowych ze szkodą dla gruntów sąsiednich oraz odprowadzać wodę na sąsiedni grunt. Jeżeli zmiana wywołuje szkodliwe oddziaływanie, wójt, burmistrz albo prezydent miasta może nakazać przywrócenie poprzedniego stanu lub wykonanie urządzeń zapobiegających szkodom. Ocena nie sprowadza się jednak do stwierdzenia, która działka leży wyżej. Trzeba wykazać zmianę, związek ze sposobem zagospodarowania i rzeczywisty skutek na działce niższej.
Właściciel może bezpiecznie oczyścić własne wpusty, udrożnić legalny odpływ i odsunąć ruchome przedmioty od zalewanej strefy. Nie powinien budować szczelnej zapory przy granicy ani przepompowywać wody na cudzy teren, bo takie działanie może przenieść problem i stworzyć kolejną szkodę. Doraźne worki z piaskiem mogą chronić wejście podczas zdarzenia, lecz nie są rozwiązaniem układu odwodnienia. Jeśli woda zbliża się do instalacji elektrycznej, nie wolno wchodzić do zalanej strefy ani dotykać urządzeń; należy wyłączyć tę część budynku z użytkowania i wezwać odpowiednie służby.
Do analizy technicznej potrzebne są pomiary wysokościowe, powierzchnie zlewni, rodzaj nawierzchni, miejsca infiltracji oraz drożność odbiornika. Dopiero na tej podstawie projektuje się rów, nieckę, drenaż, zbiornik retencyjny lub zmianę spadków. Każde rozwiązanie musi mieć znaną drogę bezpiecznego przejęcia nadmiaru wody, także podczas deszczu większego niż typowy. Rozsączanie nie jest właściwe w każdym gruncie i nie powinno być lokalizowane tak, by zawilgacało fundamenty lub uruchamiało osuwanie skarpy.
Gdy rozmowa z właścicielem działki wyższej nie prowadzi do usunięcia przyczyny, warto przekazać mu pomiary i wystąpić do gminy z uporządkowanym materiałem dowodowym. Przy większej szkodzie potrzebna może być opinia hydrologiczna albo geotechniczna. Nie należy zwlekać z dokumentowaniem zdarzeń, ponieważ przepisy określają termin związany z momentem dowiedzenia się o szkodliwym oddziaływaniu. Naprawa powinna zostać odebrana po kolejnym opadzie lub próbie kontrolnej, a nie tylko na podstawie wyglądu suchego terenu.