Iniekcja pozioma ma ograniczyć dalsze podciąganie wody, ale nie usuwa wilgoci i soli zgromadzonych wcześniej w murze. Podczas wysychania roztwór migruje ku powierzchni, woda odparowuje, a kryształy zwiększają swoją objętość w porach tynku. To może powodować biały nalot, pylenie i odspojenie. Objaw nie dowodzi sam w sobie nieskuteczności iniekcji, lecz może też wskazywać na przerwy bariery, wodę napływającą bocznie, zbyt szczelne wykończenie lub przeciek z instalacji.
Ocena wymaga mapy wilgotności i zasolenia na kilku wysokościach, wykonanej w kolejnych terminach tą samą metodą. Trzeba sprawdzić ciągłość otworów iniekcyjnych, grubość i budowę muru, połączenie bariery z izolacją podłogi oraz źródła wody opadowej i gruntowej. Luźny tynk usuwa się w kontrolowanym zakresie, aby zobaczyć stan spoin. Wynik pomiaru elektrycznego może być zawyżany przez sole, dlatego decyzji nie opiera się na pojedynczym odczycie. Czas schnięcia grubego muru liczy się w miesiącach, nie w dniach.
Nie należy od razu nakładać gładzi gipsowej, farby lateksowej ani szczelnej okładziny. Zablokowanie odparowania przeniesie krystalizację głębiej lub wyżej. Uszkodzony, zasolony tynk zastępuje się rozwiązaniem dobranym do obciążenia solami i zdolności wysychania, po usunięciu aktywnego dopływu wody. Samo szczotkowanie nalotu poprawia wygląd tylko chwilowo. Jeśli mur jest konstrukcyjnie osłabiony, zaprawa wypłukana albo wilgoć dochodzi do instalacji elektrycznej, potrzebna jest ocena fachowców odpowiednich branż przed dalszym osuszaniem i wykończeniem.