Metalowa czapa wydłuża się i kurczy przy każdej zmianie temperatury, a mur attyki reaguje znacznie wolniej. Długi odcinek bez prawidłowych złączy kompensacyjnych wymusza ruch właśnie w uszczelniaczu. Pękaniu sprzyjają zbyt mała szerokość lub głębokość spoiny, przyklejenie masy do trzech powierzchni, brudne podłoże, brak podkładu albo materiał niezgodny z blachą. Woda wnikająca przez styk może dostać się za elewację i podczas mrozu powiększać uszkodzenie.
Trzeba zmierzyć długości odcinków, rozstaw i budowę połączeń, spadek czapy, kapinosy oraz szerokość szczeliny w chłodny i ciepły dzień. Oględziny powinny ustalić, czy masa odrywa się od krawędzi, pęka w środku, czy jest ścinana przez przesuw blach. Sprawdza się również mocowanie, możliwość ślizgu elementów, korozję i zawilgocenie muru pod spodem. Projekt detalu dobiera zakład lub złącze pozwalające na ruch, taśmę podpierającą i uszczelniacz o odpowiedniej odkształcalności.
Nakładanie kolejnej warstwy masy na starą zwykle tylko pogrubia sztywny korek. Stare uszczelnienie trzeba usunąć, oczyścić powierzchnie i odtworzyć właściwą geometrię, lecz wcześniej należy zapewnić możliwość ruchu czapy. Nie należy skręcać na sztywno obu stron złącza, jeśli system przewiduje przesuw. Przy odspojonej czapie lub luźnych elementach nad ciągiem pieszym strefę trzeba zabezpieczyć przed upadkiem blachy. Po naprawie warto skontrolować wnętrze attyki i elewację, ponieważ widoczne pęknięcie może być tylko miejscem ujścia wody.