Plama pojawiająca się wyłącznie przy silnym mrozie często wynika z kondensacji na lokalnie wychłodzonej powierzchni. Mostek cieplny przy wieńcu, nadprożu, kotwie, narożniku lub przerwie w izolacji obniża temperaturę ściany poniżej punktu rosy dla aktualnej wilgotności w pomieszczeniu. Podobny rytm może mieć jednak przeciek związany ze śniegiem nawiewanym pod obróbkę i topniejącym od ciepła domu. Sam wygląd nie pozwala pewnie odróżnić wody z powietrza od opadu.
Należy notować temperaturę i wilgotność wewnętrzną, warunki na zewnątrz oraz moment powstawania i wysychania plamy. Temperatura punktu rosy może być obliczona z tych danych, a pomiar powierzchni pozwala ocenić ryzyko kondensacji. Badanie kamerą termowizyjną ma sens przy dostatecznej różnicy temperatur; jego wynik zestawia się z oględzinami elewacji, dachu oraz instalacji. Trzeba sprawdzić układ izolacji w dokumentacji i, jeśli to konieczne, wykonać kontrolną odkrywkę. Wilgotnościomierz wskazuje obszar do dalszego badania, ale bez znajomości materiału nie mierzy wiarygodnie ilości wody.
Nie należy od razu pokrywać plamy farbą przeciwgrzybiczną ani szczelną okładziną. Zasłonięta wilgoć może utrzymywać się w przegrodzie, a zarodniki wrócą po kolejnym wychłodzeniu. Doraźnie warto utrzymać równomierne ogrzewanie, prawidłową wentylację i odsunąć meble, lecz docelowo usuwa się brak izolacji, nieszczelność powietrzną albo przeciek. Jeżeli mokra strefa obejmuje gniazdo, oprawę lub kabel, obwód powinien zostać odłączony i sprawdzony przez elektryka. Rozległa pleśń wymaga bezpiecznego usunięcia porażonych materiałów, a nie tylko przetarcia powierzchni.