Brak zapachu nie wyklucza wycieku. Zmysł węchu męczy się, nie każdy użytkownik wyczuwa środek zapachowy, a czujnik może reagować wcześniej lub w innym miejscu. Alarm może też wywołać alkohol, aerozol, rozpuszczalnik, para, zabrudzenie sensora, niewłaściwa lokalizacja albo koniec okresu pracy. Najpierw traktuje się go jako prawdziwe zagrożenie, ponieważ rozstrzyganie przy urządzeniu opóźnia bezpieczne działanie. Rodzaj gazu decyduje o miejscu montażu sensora i sposobie rozchodzenia się mieszaniny.
Nie używając przełączników, płomienia ani telefonu wewnątrz, należy otworzyć drogę wentylacji tylko jeśli można to zrobić bez zwłoki i ryzyka, opuścić budynek oraz zamknąć główny zawór z bezpiecznego miejsca, jeśli procedura i dostęp na to pozwalają. Z zewnątrz wzywa się pogotowie gazowe lub służby. Ponowne wejście następuje dopiero po zezwoleniu. Fachowiec mierzy stężenie skalibrowanym przyrządem, kontroluje instalację, urządzenia, wentylację, lokalizację i wiek czujnika oraz historię alarmów.
Nie wolno resetować alarmu wielokrotnie, wyjmować baterii ani sprawdzać nieszczelności zapalniczką. Nie należy także polegać na pianie jako jedynej metodzie dla całej ukrytej instalacji. Jeśli służby wykluczą gaz, identyfikuje się substancje zakłócające, czyści lub wymienia sensor zgodnie z instrukcją i przeprowadza test właściwym gazem wzorcowym przez serwis, gdy jest wymagany. Czujnik po terminie użytkowania wymienia się. Każdy kolejny alarm traktuje się ponownie jako rzeczywisty, dopóki pomiar nie potwierdzi bezpiecznych warunków.