Utwardzona piana montażowa nie powinna pozostawać na stałe odsłonięta od strony zewnętrznej. Promieniowanie słoneczne powoduje jej przebarwienie i stopniowy rozpad powierzchni, a deszcz, wahania temperatury oraz uszkodzenia mechaniczne przyspieszają degradację. Nawet jeśli po kilku tygodniach piana nadal wygląda na zwartą, nie oznacza to odporności przewidzianej dla wieloletniej eksploatacji.
Oględziny warto rozpocząć od zdjęć całego obwodu. Sprawdza się, czy powierzchnia żółknie lub brunatnieje, pyli przy bardzo lekkim dotknięciu, kruszy się albo ma otwarte komórki. Nie należy wydłubywać materiału w celu sprawdzenia jego głębokości. Trzeba też odnotować, jak długo piana była odsłonięta, na którą stronę świata wychodzi okno i czy miejsce było bezpośrednio moczone przez opady.
Osłona powinna stanowić część zaplanowanego złącza, a nie przypadkową warstwę nałożoną na zniszczoną powierzchnię. Może to być rozwiązanie taśmowe, membrana, uszczelniacz, profil lub warstwa wykończeniowa dopuszczona do danego systemu. Materiał od zewnątrz ma chronić izolację przed pogodą i umożliwiać prawidłową pracę złącza. Nie wolno zasłaniać otworów odwadniających ramy ani tworzyć kieszeni, w której będzie stała woda.
Przed zabezpieczeniem wykonawca ocenia, czy degradacja dotyczy jedynie cienkiej warstwy, czy piana straciła spójność głębiej. Luźny i zwietrzały materiał usuwa się kontrolowanie do stabilnej warstwy, bez uszkadzania profilu oraz wcześniejszych uszczelnień. Ubytki uzupełnia się produktem zgodnym z systemem, po czym wykonuje ciągłą ochronę na właściwie przygotowanym podłożu. Samo pomalowanie pylącej piany zwykle nie zapewnia trwałego związania.
Odkrywkę i naprawę należy zlecić, gdy piana rozpada się na dużej głębokości, w złączu są szczeliny albo wykończenie wymaga pracy na wysokości. Ten problem dotyczy przede wszystkim trwałości odsłoniętego materiału. Ocena szczelności całego okna jest osobnym zadaniem i wymaga dodatkowych badań, jeśli występuje nawiew lub zawilgocenie ościeża.