Wiatr wytwarza ssanie na krawędziach dachu, a pod luźną blachę może dostać się powietrze i stopniowo powiększać odkształcenie. Przyczyną jest zwykle zbyt mała liczba mocowań, niewłaściwa strefa ich rozmieszczenia, brak ciągłego podparcia lub nieuwzględnienie rozszerzalności termicznej. Zbyt sztywne przykręcenie długiego odcinka także bywa błędem, bo blacha faluje i wyrywa łączniki podczas zmian temperatury.
Oględziny powinien wykonać dekarz po ustaniu wiatru, sprawdzając zakłady, klamry, wkręty, podłoże i ślady pracy wokół otworów. Porównuje się detal z dokumentacją systemu i ocenia strefę narożną, gdzie obciążenie wiatrem jest największe. Należy ustalić, czy pod obróbkę dostała się woda oraz czy poluzowanie nie naruszyło membrany i sąsiedniego pokrycia. Wysokość budynku, ekspozycja terenu i geometria krawędzi wpływają na wymagane mocowanie.
Nie dociskaj unoszącej się blachy z drabiny podczas podmuchów i nie obciążaj jej luźnymi cegłami. Element może odpaść i zranić osoby poniżej, dlatego teren trzeba wygrodzić, a zagrożone części zabezpieczyć z bezpiecznego stanowiska. Docelowa naprawa wymaga poprawy podłoża i kompletnego systemu mocowań, z zachowaniem możliwości ruchu termicznego. Samo dołożenie przypadkowych wkrętów może stworzyć nowe przecieki i rozdarcia, zwłaszcza gdy krawędź jest już zmęczona.